Do poważnie wyglądającego zderzenia doszło w poniedziałkowe popołudnie (po godzinie 14:30), 13 lipca 2026 roku w Tąpkowicach (gmina Ożarowice). Poruszający się ulicą generała Stanisława Maczka w kierunku Myszkowic kierowca nie ustąpił pierwszeństwa jadącej ulicą Mikołaja Kopernika w kierunku ulicy Leśnej (i wsi Ossy), w wyniku czego doszło do kolizji.
Wypadek drogowy w Tąpkowicach – dwie ranne osoby
Drogą podporządkowaną poruszał się 48-letni mieszkaniec Radomia w samochodzie marki Mercedes-Benz. Dojeżdżając do skrzyżowania prawdopodobnie nie zachował szczególnej ostrożności, do czego zobowiązuje kierowców prawo o ruchu drogowym (i rozsądek). Nie zastosował się do znaku stop i wjechał na skrzyżowanie, uderzając z impetem poruszający się drogą z pierwszeństwem przejazdu samochód marki Peugeot, za kierownicą którego siedziała 42-letnia mieszkanka wsi Ossy (także gmina Ożarowice).

W wyniku zderzenia zmiażdżony został prawy bok Peugeota, a pojazd został siłą uderzenia przesunięty i zepchnięty z toru jazdy. Pojazd prowadzony przez prawdopodobnego sprawcę wypadku został także poważnie zniszczony, tyle że w przedniej części.
Aby wydostać kobietę z pojazdu, potrzebna była interwencja strażaków za pomocą specjalistycznego sprzętu do rozcinania karoserii samochodów.
W wyniku zderzenia oboje kierujący odnieśli rany, lecz nie stracili przytomności. Zostali odwiezieni karetkami pogotowia do szpitali, po uprzednim przebadaniu ich przez ratowników medycznych oraz sprawdzeniu stanu zdrowia alkomatem przez policjantów (uczestnicy zdarzenia nie byli pod wpływem alkoholu).
Kobieta wyszła ze szpitala tego samego dnia. Mężczyzna wciąż jest hospitalizowany.
Teraz funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Tarnowskich Górach, pod okiem prokuratora rejonowego, będą ustalać okoliczności i przebieg zdarzenia. Dzieje się tak zawsze po wypadku (czyli zdarzeniu drogowym, w którym obrażenia odniosła osoba, która nie zawiniła zdarzeniu). Śledztwo może się zakończyć skierowaniem sprawy do sądu, chyba że zostanie uznane za kolizję. Tak może się stać, gdyby rany poszkodowanej były lekkie. Wówczas winny może zostać ukarany mandatem i punktami karnymi za wykroczenie (a nie za przestępstwo, gdyby poszkodowała odniosła obrażenia cięższe). O tym zdecyduje dalsze dochodzenie policji.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz biuletyn informacyjny!
Wina wydaje się być jasna, ale czy wyłączna?
Przepisy nakazują zachowanie szczególnej ostrożności podczas zbliżania się do skrzyżowania (art. 25 pkt. 1 prawa o ruchu drogowym) czyli unikać wszelkiego działania (lub zaniechania), które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę (art. 3 pkt. 1 tej samej ustawy).
W tej sytuacji wydaje się, że kierujący samochodem Mercedes-Benz nie zachował szczególnej ostrożności, gdyż obserwując drogę powinien był raczej zauważyć, że zbliża się do skrzyżowania, nawet jeśli nie znał okolicy (to zamiejscowy, więc hipoteza jest dość prawdopodobna). Zwłaszcza, że około 50 metrów przed znakiem stop jest znak ustąp pierwszeństwa przejazdu.
Jednak równie oczywistym wydaje się fakt bardzo złego oznakowania, między innymi przez:
- umieszczenie znaku drogowego stop daleko od osi jezdni i za słupem energetycznym, przez co jego widoczność jest wyraźnie pogorszona,
- wytarte i ledwie widoczne oznakowanie poziome czyli linia bezwzględnego zatrzymania się po znaku stop, namalowana na jezdni.

Brak właściwego oznakowania nie zdejmuje z kierowcy obowiązku zachowania szczególnej ostrożności, ale właściwe oznakowanie zdecydowanie zmniejsza prawdopodobieństwo wypadku.
Dodatkowo warto wspomnieć, że brak jest oznakowania drogi z pierwszeństwem przejazdu stosownymi znakami. Jest to nagminna i zła praktyka na polskich drogach. W tym przypadku to nie miało znaczenia, ale taki stan rzeczy przyzwyczaja kierowców, że na drodze bez znaków mają pierwszeństwo, co jest fałszywym przekonaniem i prowadzi często do kolizji na skrzyżowaniach o nieregulowanym pierwszeństwie. O ile często mówi się więc, że na polskich drogach jest nadmiar znaków, przez co kierowcy nie są w stanie ich na bieżąco analizować, to w tym i podobnych przypadkach jest ich niedostatek. A te, które są, umieszczono nieczytelnie lub zaniedbano.
Czy tym razem skończy się na wskazaniu winnego kierowcy czy też wreszcie zarządcy dróg wezmą sobie do serca swoje obowiązki w zakresie dbałości o czytelność oznakowania i zwyczajny rozsądek?
Pomóż nam stworzyć najlepszy portal dla Zagłębia Dąbrowskiego. Weź udział w krótkiej ankiecie – odpowiedz na pytania. Z góry dziękujemy!
Może Cię zainteresować:


