Parkany na drodze dla rowerów i chodniku przy skrzyżowaniu ulic 1 Maja i Partyzantów w Sosnowcu, tuż przy parkingu supermarketu »Kaufland«, pojawiły się w środę, 23 września 2026 roku (lub nieco wcześniej, ale wtedy je pierwszy raz zauważyłem). Wieczór był wówczas ciemny i deszczowy, co szczególnie nie sprzyja bezpieczeństwu. Na wąskim, nieogrodzonym odcinku, tuż przy przejściu dla pieszych przez główną ulicę, scysja.
Czy praca usprawiedliwia lekceważenie bezpieczeństwa i przepisów?
Rowerzystka, prawidłowo jadąca od Ludwika, niemal zderza się z prawidłowo idących od strony dawnego sądu starszego mężczyzny z dzieckiem. Wszyscy poruszają się prawidłowo, choć jest tu rzecz bardzo nieprawidłowa – organizacja ruchu, a w zasadzie jej brak. Widać to na fotografii.

Dziś jest już 13 października i nietrudno zgadnąć, że sytuacji konfliktowych było przez te 3 tygodnie więcej, niż tylko ta jedna.
W tamten dzień prace jeszcze się nie rozpoczęły. Pojawiło się tylko wygrodzenie terenu, wewnątrz którego pozostawiono narzędzia i maszyny. Zatelefonowałem do Straży Miejskiej w Sosnowcu, informując o braku TOR (tymczasowej organizacji ruchu) w tym miejscu, która jest wymagana prawem (Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 23 września 2003 roku w sprawie szczegółowych warunków zarządzania ruchem na drogach publicznych oraz wykonywania nadzoru nad tym zarządzeniem). Aktualne prawo obowiązuje już 23 lata, choć wcześniej też istniało podobne. Czy to za krótko, by się z nim zapoznać? Najwyraźniej tak. Zarówno dla inwestorów (w tym przypadku »Tauron Ciepło«), wykonawców (tu był podwykonawca), jak i organów samorządu, czyli urzędnikom Urzędu Miasta Sosnowiec i Straży Miejskiej w Sosnowcu.

Trudno powiedzieć, co zrobiła Straż Miejska, ale przez 5 dni nic się w tym miejscu nie zmieniło, poza tym, że ktoś przestawił niektóre znaki. Dodajmy, że to bez znaczenia, gdyż w obu przypadkach te znaki nie spełniały wymogów nakładanych przez przepisy (i zdrowy rozsądek). W takim przypadku, ze wszystkich trzech stron skrzyżowania powinny być ustawione znaki końca drogi dla rowerów i rozpoczęcia drogi dla pieszych lub rozpoczęcia ciągu pieszo-rowerowego, łącznie ze stosownym oznaczeniem poziomym, by namalowane dotąd znaki nie wprowadzały w błąd.
Identycznie sytuacja wyglądała za kolejne 9 dni, przy czym wyraźnie zaplanowane zadanie, czyli remont komory ciepłowniczej, dobiegał już końca.
A skąd urząd ma wiedzieć?
W tamten dzień, to jest czwartek, 8 października, udałem się do Wydziału Organizacji Zarządzania Drogami i Ruchem Drogowym Urzędu Miasta Sosnowiec celem dowiedzenia się, dlaczego to tak wygląda w tym jak i większości przypadków wejścia w pas drogi w Sosnowcu.

Pracownik wydziału wytłumaczył, że wnioskujący o zajęcie pasa drogi (czyli inwestor) przedstawił stosowne plany, które zostały zatwierdzone. Zapytałem, co zatem jest nie tak, skoro rzeczywistość jest zgoła inna – tymczasowej organizacji ruchu brak – co pokazałem na zdjęciach. Urzędnik wyjaśnił, że takie plany zatwierdzane są z wyprzedzeniem i wnioskujący ma czas na rozpoczęcie i zakończenie prac w określonym czasie, ale nigdy nie wiadomo dokładnie, kiedy prace rozpocznie.
Spytałem więc, jak jest sprawowana kontrola zorganizowania TOR przez organ wydający zgodę, czyli w tym przypadku właśnie tenże wydział urzędu miejskiego. Z uzyskanej odpowiedzi wywnioskowałem, że urząd daje wiarę wykonawcy, że ten zrobi wszytko jak obiecał, a ewentualne nieprawidłowości powinny być zgłaszane przez tych, którzy je zauważą. Urzędnik przyznał, że z fotografii wynika, iż w miejscu tym nie zorganizowano właściwie tymczasowo ruchu i zadeklarował też, że przedstawiciel urzędu uda się na miejsce i zobowiąże wykonawcę do naprawy uchybień.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz biuletyn informacyjny!
Wnioski nie są optymistyczne
Najbardziej oczywistym wnioskiem jest ten, że urząd nie sprawuje rzeczywistej kontroli nad pracami wykonywanymi w pasach drogi i tymczasową organizacją ruchu. Zakłada się, że wykonawca robót robi to, co przedstawił w dokumentach, choć jak doświadczenie uczy – zazwyczaj nie robi tego wcale. To niekiedy rodzi bardzo groźne konsekwencje, jak w przypadku opisywanym przez nas, kiedy przejeżdżający rowerzysta omal nie został uderzony w głowę łyżką koparki. Albo tragiczne, jak tutaj, kiedy śmierć poniósł starszy mężczyzna. Tyle tylko, że takie przypadki niczego nikogo nie uczą. Najwyraźniej zakłada się, że skoro w zdecydowanej większości przypadków dziadostwo i lekceważenie przepisów nie kończy się nieszczęściem, to nie warto sobie nimi zawracać głowy, podobnie jak bezpieczeństwem czy rozumnym, odpowiedzialnym zachowaniem.

Drugim wnioskiem, równie smutnym, jest nieskuteczność Straży Miejskiej lub lekceważenie przez nią obowiązków. Urzędnik wydziału do spraw dróg powiedział 8 października, że zajmą się sprawą, bo nie wiedzieli o problemie. Tymczasem także podległa Urzędowi Miasta Sosnowiec Straż Miejska była poinformowana 16 dni wcześniej. Pytanie, czy interweniowała i cokolwiek zrobiła czy tylko podjechała i odjechała z niczym, nawet nie informując właściwego do spraw organizacji ruchu wydziału urzędu, jak to już bywało wcześniej i na co mamy dowody. Będziemy się dowiadywać.
No i trzeci wniosek jest także mało optymistyczny. Urzędnik stosownego wydziału dowiedział się bezpośrednio ode mnie o problemie 8 października i obiecał zareagować. Byłem na miejscu wieczorem następnego dnia – nic się nie zmieniło. Czy interwencja odbędzie się zanim wykonawca dokończy prace i opuści ich miejsce?

Przypomnijmy, że temat szerzej sygnalizowaliśmy osobiście prezydentowi Arkadiuszowi Chęcińskiemu w rozmowie w naszym studio tuż przed ostatnim Bożym Narodzeniem. Prezydent wyraził wówczas przypuszczenie, że nic nie będzie musiał robić, gdyż pracownicy urzędu pewnie obejrzą wywiad i wyciągną stosowne wnioski. Po ponad 9 miesiącach od tamtej rozmowy mieliśmy wiele przykładów na to, że ani strażnicy miejscy ani pracownicy odpowiednich dla organizacji ruchu oraz nadzoru budowlanego wydziałów, wniosków nie wyciągnęli.
Wrócimy
do sprawy niedługo. Zwłaszcza, że podobnie źle wygląda sprawa
braku tymczasowej organizacji ruchu na niedawno rozpoczętej
inwestycji, o której informował sam prezydent Chęciński. W tym przypadku fakt rozpoczęcia robót musi być urzędnikom znany i wymówka, że urząd nie wiedział, nie może mieć zastosowania. Choć… któż to wie?
Pomóż nam stworzyć najlepszy portal dla Zagłębia Dąbrowskiego. Weź udział w krótkiej ankiecie – odpowiedz na pytania. Z góry dziękujemy!



