Sygnały o mocno nieprzyjemnych zapachach na terenie Strzemieszyc Małych w Dąbrowie Górniczej pojawiały się już w przeszłości wielokrotnie, lecz na początku marca tego roku zaczęło śmierdzieć tak mocno, że okoliczni mieszkańcy zawiadomili służby. Miasto poinformowało, że tropy wskazują na zakład drobiarski. Domniemany winny – firma »Plukon« – zaprzecza, by miała z tym cokolwiek wspólnego. Uruchomiono śledztwo prokuratorskie oraz inne służby odpowiedzialne za ochronę środowiska, które mają sprawę wyjaśnić. Tymczasem po 5 tygodniach od tamtych wydarzeń woda w miejscowym potoku Rakówka zrobiła się niemal czarna.
Czarna ciecz w potoku Rakówka
Mieszkańcy poinformowali o czarnej cieczy w potoku Rakówka w czwartek, 16 kwietnia 2026 roku. Na miejscu pojawiły się służby, w tym:
- Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Dąbrowa Górnicza,
- Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach,
- Komendę Miejską Państwowej Straży Pożarnej w Dąbrowie Górniczej.
W ramach działań między innymi pobrano próbki wody do badania. Za prawdopodobny powód zanieczyszczenia uznano jednak przedostanie się do rzeczki wody z rozlewiska, które powstało w tej okolicy na początku marca, nie zaś nowy wyciek z zakładów lub innego miejsca.
Od czasu tamtego wycieku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska prowadzi kontrolę pobliskiego zakładu drobiarskiego firmy »Plukon«, który jest najczęściej typowany jako źródło powstania śmierdzącego rozlewiska, choć oni sami – zaprzeczają. Jednak doświadczenia z przeszłości wskazują na duże prawdopodobieństwo tej wersji wydarzeń.
Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Górniczej powadzi śledztwo w sprawie ewentualnego zanieczyszczenia środowiska w znacznych rozmiarach (art. 182 kodeksu karnego).

Dotychczasowe środki zaradcze
19 marca prezydent miasta zwołał zebranie Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, w którym uczestniczyli także przedstawiciele:
- Dąbrowskich Wodociągów sp. z o. o.;
- Państwowego Gospodarstwa Wodnego »Wody Polskie«;
- Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach;
- Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach;
- Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Dąbrowie Górniczej;
- Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej.
W jego trakcie omówiono między innymi zasady i sposób kontrolowanego zrzutu części wody z rozlewiska do Rakówki.
Podjęto również decyzję o zabezpieczeniu rozlewiska przez strażaków z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Dąbrowie Górniczej i Dąbrowskie Wodociągi.
Przedstawiciele RDOŚ wyrazili zgodę na rozbiórkę tam zbudowanych przez bobry, które blokowały swobodny odpływ wody, co wkrótce uczyniono.
Ponadto przedsiębiorstwo wodociągowe odpompowało część zanieczyszczonej cieczy do beczkowozów i przewiozło je do obsługiwanej przez siebie oczyszczalni ścieków.
Aby ograniczyć zanieczyszczenia straż pożarna zastosowała rękawy sorpcyjne oraz słomę, które przechwytują nieczystości z powierzchni wody. Tak zbudowaną zaporę sorpcyjną, będącą filtrem, zlokalizowano na końcu rowu odpływowego, przed jego ujściem do Rakówki.
Działania pozwoliły obniżyć poziom wody w rozlewisku, lecz cześć zalegającego w nim mułu prawdopodobnie przedostała się do potoku, co spowodowało jego czarne zabarwienie. Obecnie hipoteza ta oraz prawidłowość podjętych działań są badane przez prokuraturę i WIOŚ.

Przetwórnia drobiu »Plukon« na cenzurowanym
20 kwietnia dąbrowskie władze wezwały firmę do podjęcia natychmiastowych działań jeszcze w marcu, to jest:
- wstrzymanie odprowadzania ścieków do gruntu do czasu oczyszczenia i udrożnienia rowu,
- usunięcie nagromadzonych ścieków i osadów z rozlewiska w sposób bezpieczny dla środowiska,
- przywrócenie prawidłowego stanu technicznego urządzeń i systemu odwodnienia.
Ich niespełnienie oraz dalsze naruszanie warunków zintegrowanego pozwolenia na prowadzenie działalności może stanowić powód ograniczenia lub cofnięcia pozwolenia na funkcjonowanie zakładu.
Wielkie, cuchnące rozlewisko w Strzemieszycach Małych
Sygnały o duszącym fetorze zaczęły napływać do służb środowym wieczorem, 4 marca 2026 roku. Smród najbardziej dokuczał mieszkańcom ulicy Głównej, przy której znajduje się także zakład drobiarski. Jak się okazało następnego dnia, źródłem smrodu jest rozlewisko nieczystości w pobliżu miejsca, w którym droga wojewódzka nr 790 przecina się z taśmociągiem nadziemnym do kombinatu metalurgicznego ArcelorMittal (dawna Huta Katowice), w okolicach ulicy Koksowniczej.
Celem ustalenia źródła zanieczyszczeń miejski operator wodociągów przeprowadził test dymowy. Polega on na wpuszczeniu do rury u jej ujścia nieszkodliwego dymu i obserwowaniu miejsc, w których się będzie wydostawał. Komunikaty wskazały, iż miejscem tym był teren zakładów drobiarskich.
Z rozlewiska pobrano próbki do badania. Wykonano obszerną dokumentację fotograficzną, wykorzystując także dron, za pomocą którego przejrzano okoliczny teren z powietrza. Przeprowadzono także inspekcję rur za pomocą kamer wizyjnych, posiłkując się środkami barwiącymi.
Kontrolę przetwórni drobiu przeprowadził następnie Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Ta jednak nie ujawniła nieprawidłowości w działaniu zakładowej oczyszczalni ścieków. W rowie za ogrodzeniem zakładu nie było też śladów ścieków, które miałyby się z niego wylewać.
„Dzień później między innymi prowadzono działania za pomocą kamery, zadymiarki, dokonano barwienia kanalizacji. Pobrane zostały próby wody z różnych miejsc. Nieprawidłowości i jakiekolwiek konkluzje w tej sprawie mogą zostać wskazane dopiero po uzyskaniu wyników badań ścieków.” — powiedziała Gazecie Wyborczej Małgorzata Zielonka – rzeczniczka prasowa katowickiego WIOŚ.
W poniedziałek, 9 marca, Policja przekazała złożyła w prokuraturze wniosek o wszczęcie śledztwa, wraz z zebranym materiałem dowodowym.
Jak dowiedziała się Gazeta Wyborcza, przedstawiciele firmy drobiarskiej zaprzeczają, by byli źródłem zanieczyszczeń i żeby wspomniany test był w ogóle wykonany.
„Nasi przedstawiciele byli na miejscu. Nie odbyło się zadymienie, o którym informuje Urząd Miasta. Nam również zależy na wyjaśnieniu tej sprawy. Bo prócz nas dostęp do rury, którą spłynęły nieczystości mają też inne firmy i osoby prywatne.” — powiedziała GW Katarzyna Ponikiewicz – rzeczniczka prasowa spółki Plukon.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz biuletyn informacyjny!
To nie pierwszy raz
W przeszłości Dąbrowa Górnicza prowadziła już postępowanie w sprawie zanieczyszczeń w okolicy. Wówczas ustalono, iż to właśnie zakład drobiarski był źródłem śmierdzących ścieków, które ostatecznie trafiały do potoku Rakówka, który płynie w pobliżu (to niewielki ciek wodny, który uchodzi do Bobrka w pobliżu granicy z Sosnowcem). Wtedy także Urząd Miasta Dąbrowa Górnicza złożył w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
„Proszę nie łączyć tej sprawy z nami, bo wówczas owszem w tym samym miejscu znajdował się zakład drobiowy, ale to nie my za niego odpowiadaliśmy. Plukon dopiero później go przejął. Z naszych informacji wynika, że zapadł wyrok uniewinniający (nie zapadł – prokurator umorzył postępowanie – przyp. red.). Na terenie naszego zakładu działa nowoczesna oczyszczalnia. Dysponujemy pozwoleniem wodnoprawnym, upoważniającym do zrzutu wody z oczyszczalni do Rakówki. Systematycznie jesteśmy poddawani kontrolom, działami zgodnie z wymaganymi normami.” — mówiła dalej dziennikarzom GW rzeczniczka Katrarzyna Ponikiewicz.
Wszystko wskazuje na to, że prowadzone wcześniej dochodzenia nie były wyczerpujące, skoro śledztwo sprzed lat umorzono, a sytuacja się powtarza. Warto wspomnieć, że mieszkańcy skarżą się na smród w okolicy od dawna, zaś sprawa co jakiś czas przybiera na sile. Trudno jednak ocenić, czy wszystkie te przypadki mają związek ze ściekami, czy też fetor wydostawał się wprost z przetwórni, co jest bardzo charakterystyczne dla tego typu zakładów.
Pomóż nam stworzyć najlepszy portal dla Zagłębia Dąbrowskiego. Weź udział w krótkiej ankiecie – odpowiedz na pytania. Z góry dziękujemy!


