Sygnały o duszącym fetorze zaczęły napływać do służb, w tym dąbrowskiej straży miejskiej, wieczorem w środę, 4 marca 2026 roku. Smród najbardziej dokuczał mieszkańcom ulicy Głównej, przy której znajduje się także zakład drobiarski.
Jak się okazało następnego dnia, źródłem smrodu jest rozlewisko nieczystości w pobliżu miejsca, w którym droga wojewódzka nr 790 przecina się z taśmociągiem nadziemnym do kombinatu metalurgicznego ArcelorMittal (dawna Huta Katowice), w okolicach ulicy Koksowniczej.

Czyje ścieki? Przetwórnia drobiu się odżegnuje
Sprawę uznano za wystarczająco poważną i pilną, by zaangażować liczne służby, w tym:
- miejskie
- Straż Miejską,
- Centrum Zarządzania Kryzysowego,
- Wydział Ochrony Środowiska,
- Dąbrowskie Wodociągi sp. z o. o.,
- Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach,
- Komendę Miejską Państwowej Straży Pożarnej w Dąbrowie Górniczej,
- Komendę Miejską Policji w Dąbrowie Górniczej.

Celem ustalenia źródła zanieczyszczeń miejski operator wodociągów przeprowadził test dymowy. Polega on na wpuszczeniu do rury u jej ujścia nieszkodliwego dymu i obserwowaniu miejsc, w których się będzie wydostawał. Komunikaty wskazały, iż miejscem tym był teren zakładów drobiarskich firmy Plukon.
Z rozlewiska pobrano próbki do badania. Wykonano obszerną dokumentację fotograficzną, wykorzystując także dron, za pomocą którego przejrzano okoliczny teren z powietrza. Przeprowadzono także inspekcję rur za pomocą kamer wizyjnych, posiłkując się środkami barwiącymi.
Kontrolę przetwórni drobiu przeprowadził następnie Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Ta jednak nie ujawniła nieprawidłowości w działaniu zakładowej oczyszczalni ścieków. W rowie za ogrodzeniem zakładu nie było też śladów ścieków, które miałyby się z niego wylewać.
„Dzień później między innymi prowadzono działania za pomocą kamery, zadymiarki, dokonano barwienia kanalizacji. Pobrane zostały próby wody z różnych miejsc. Nieprawidłowości i jakiekolwiek konkluzje w tej sprawie mogą zostać wskazane dopiero po uzyskaniu wyników badań ścieków.” — powiedziała Gazecie Wyborczej Małgorzata Zielonka – rzeczniczka prasowa katowickiego WIOŚ.
W poniedziałek, 9 marca, Policja przekazała złożyła w prokuraturze wniosek o wszczęcie śledztwa, wraz z zebranym materiałem dowodowym.
Jak dowiedziała się Gazeta Wyborcza, przedstawiciele firmy drobiarskiej zaprzeczają, by byli źródłem zanieczyszczeń i żeby wspomniany test był w ogóle wykonany.
„Nasi przedstawiciele byli na miejscu. Nie odbyło się zadymienie, o którym informuje Urząd Miasta. Nam również zależy na wyjaśnieniu tej sprawy. Bo prócz nas dostęp do rury, którą spłynęły nieczystości mają też inne firmy i osoby prywatne.” — powiedziała GW Katarzyna Ponikiewicz – rzeczniczka prasowa spółki Plukon.Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz biuletyn informacyjny!

To nie pierwszy raz
W przeszłości Dąbrowa Górnicza prowadziła już postępowanie w sprawie zanieczyszczeń w okolicy. Wówczas ustalono, iż to właśnie zakład drobiarski był źródłem śmierdzących ścieków, które ostatecznie trafiały do potoku Rakówka, który płynie w pobliżu (to niewielki ciek wodny, który uchodzi do Bobrka w pobliżu granicy z Sosnowcem). Wtedy także Urząd Miasta Dąbrowa Górnicza złożył w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
„Proszę nie łączyć tej sprawy z nami, bo wówczas owszem w tym samym miejscu znajdował się zakład drobiowy, ale to nie my za niego odpowiadaliśmy. Plukon dopiero później go przejął. Z naszych informacji wynika, że zapadł wyrok uniewinniający (nie zapadł – prokurator umorzył postępowanie – przyp. red.). Na terenie naszego zakładu działa nowoczesna oczyszczalnia. Dysponujemy pozwoleniem wodnoprawnym, upoważniającym do zrzutu wody z oczyszczalni do Rakówki. Systematycznie jesteśmy poddawani kontrolom, działami zgodnie z wymaganymi normami.” — mówiła dalej dziennikarzom GW rzeczniczka Katrarzyna Ponikiewicz.
Wszystko wskazuje na to, że prowadzone wcześniej dochodzenia nie były wyczerpujące, skoro śledztwo sprzed lat umorzono, a sytuacja się powtarza. Warto wspomnieć, że mieszkańcy skarżą się na smród w okolicy od dawna, zaś sprawa co jakiś czas przybiera na sile. Trudno jednak ocenić, czy wszystkie te przypadki mają związek ze ściekami, czy też fetor wydostawał się wprost z przetwórni, co jest bardzo charakterystyczne dla tego typu zakładów.
Śledztwo prokuratury jest obecnie na samym początku. Na dalsze informacje trzeba poczekać co najmniej do momentu uzyskania wyników pobranych próbek.
Pomóż nam stworzyć najlepszy portal dla Zagłębia Dąbrowskiego. Weź udział w krótkiej ankiecie – odpowiedz na pytania. Z góry dziękujemy!
Może Cię zainteresować:

