Zastanawiałem
się przez cały krestyg (czy to nie piękny odpowiednik angielskiego „weekendu”?), czy w ogóle o tym pisać, narażając się na zarzuty, że już
nie mam czego wymyślić. Ponieważ jednak swoją dziennikarską
pracę wykonuję nieco inaczej, niż większość koleżanek i
kolegów – to jest kręcąc się sporo rowerem po terenie Zagłębia – siłą rzeczy mam przez to inny jego obraz, niż ten zza szyby
samochodu czy tramwaju. Czasem więc zauważam coś, co może komuś
umknąć (choć pewnie mnie w tym czasie umyka to, co widzą inni).

Kilkanaście „kapci” jednego wieczoru w Sosnowcu
Nocą, pod koniec minionego tygodnia, wracałem rowerem. Było okropnie zimno, więc byle szybciej do celu. Jednak mijając kolejny z napotkanych samochodów stojących na „flakach” pomyślałem: hej, coś tu jest nie tak. Niestety mróz był nie tylko bez litości dla moich rąk, ale i dla baterii telefonów, więc zdjęć nie udało mi się zrobić. Zresztą i tak było na to za ciemno. Postanowiłem więc dziś, w drodze powrotnej z „terenu”, pojechać tą samą trasą. Większość samochodów, które widziałem „na kapciach”, zniknęła. Ale kilka wciąż stało.
Zatelefonowałem do zaprzyjaźnionego policjanta z sosnowieckiej komendy i zapytałem, czy mieli jakieś zgłoszenia, że komuś przebito opony lub spuszczono powietrze celowo. Odpowiedział, że nic takiego – przynajmniej do jego uszu – nie dotarło.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz biuletyn informacyjny!
Staram się zrozumieć, co się wydarzyło i wytłumaczyć to w sposób najłaskawszy dla ludzkości, znajdując przyczynę w naturze. Może mrozy? Bo przecież niska temperatura obniża ciśnienie gazów, więc jeśli ktoś miał mało powietrza w kołach, to mróz sprawi, że opona widocznie całkiem sflaczeje. Tylko jak wówczas wyjaśnić, że zazwyczaj bez powietrza były dwa albo trzy koła w samochodzie? Czyżby posiadacze mieli sprawdzać ciśnienie tylko po jednej stronie auta? Nie trzyma się to kupy.
Może też gdzieś wysypały się komuś na ulice gwoździe, wkręty lub inne ostre przedmioty i wszystkie napotkane samochody akurat tamtędy przejeżdżały. Zdaje się to mieć sens już większy. Choć wówczas oznaczałoby, że ktoś albo specjalnie coś rozsypał albo – co pewnie jest częstsze – to coś rozsypało się przypadkiem, a osoba (nie)odpowiedzialna za zdarzenie tego nie posprzątała. W takim razie możliwe, że jeszcze się niejeden nadzieje.

Jest też możliwość, że ktoś przebija opony lub spuszcza powietrze przez wentyle celowo. Tylko że – co to za cel? Bo gdyby na przykład problem dotyczył samochodów blokujących przejście, przejazd, wjazd, chodnik, drogę dla rowerów itd., toby jeszcze frustrację można było zrozumieć (nie usprawiedliwić zachowania, ale zrozumieć złość). Lecz na to nie wygląda – wystarczy spojrzeć na samochody notorycznie blokujące przejście, na przykład należące do rodziców odwożących swe pociechy na trening karate przy ulicy Andersa. Ci zazwyczaj nie mają żadnych skrupułów względem pieszych, ale nigdy nie widziałem tam koła bez powietrza. Widać piesi tamtędy chodzący to osoby o niezwykle łagodnym usposobieniu. Natomiast tamtej nocy wszystko to, co nie miało powietrza, byłyo najzwyczajniej prawidłowo zaparkowane – gdzieś na wyznaczonych miejscach czy wzdłuż ulicy. Więc coby miało być motywem – głupi kawał, zemsta, zawiść, niechęć, zajęcie miejsca, które według sprawcy należy się jemu?

Potrafię wymyślić jeszcze jeden powód. To samochody niesprawne, nieużywane, parkujące na publicznych miejscach i zmniejszające ich dostępność dla samochodów na co dzień używanych. Zjawisko faktycznie bardzo irytuje, lecz pozostaje mieć nadzieję, że jednak ludzie nie są aż tak wredni, by komuś – w rewanżu – niszczyć mienie. Z drugiej strony – czy ci, którzy trzymają swoje „klasyki” na publicznych miejscach parkingowych i którym przyświeca hasło: nie sprzedam – będę robił – co oczywiście nigdy się nie stanie – są w porządku wobec pozostałych? Może i oni powinni nieco mniej egoistycznie traktować przestrzeń publiczną?
Oczywiście jest jeszcze taka możliwość, że to wszystko mógł być przypadek, zaś seryjny „przebijacz” opon
istnieje tylko w mojej wyobraźni. Ale mimo wszystko – kilkanaście
samochodów bez powietrza w kołach na stosunkowo małym obszarze
centrum i Sielca – widziałem na własne oczy. Więc może jakiś powód
tego był?

Pomóż nam stworzyć najlepszy portal dla Zagłębia Dąbrowskiego. Weź udział w krótkiej ankiecie – odpowiedz na pytania. Z góry dziękujemy!


