Przedwczoraj informowaliśmy o objęciu programem likwidacji kolejnych nielegalnych składowisk odpadów szczególnie niebezpiecznych w naszym województwie i dodatkowych środkach z budżetu centralnego przeznaczonych na ten cel. Jedną z tych dodatkowych lokalizacji, w których dzikie wysypisko będzie zlikwidowane, jest Sławków.
Szczegóły dotyczące przedsięwzięcia omawiano podczas spotkania w ubiegły poniedziałek. 9 lutego 2026 roku w Katowicach rozmawiały o tym między innymi Anita Sowińska – Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska oraz Mirosława Mierczyk-Sawicka – Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach.
50 milionów złotych na 25 tysięcy ton odpadów
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Katowicach otrzyma 50 milionów złotych jako środki celowe do realizacji konkretnego zadania – likwidację nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych przy ulicy Okradzionowskiej w Sławkowie. Przedsięwzięcie ma się odbywać w dwóch etapach. I tak wartość prac w poszczególnych latach to:
- 16.932.630,61 zł w roku 2026,
- 33 067 369,39 zł w roku 2027.
Pozyskanie środków z rezerwy celowej Budżetu Państwa było możliwe w następstwie opracowania ekspertyzy zleconej przez katowicką RDOŚ w 2024 roku, której koszt wyniósł ponad 230 tysięcy złotych, a środki na ten cel pozyskano z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Z dokumentu Ocena właściwości niebezpiecznych, ilości oraz warunków usunięcia odpadów składowanych nielegalnie w miejscach do tego nieprzeznaczonych na terenie gminy Sławków wynika, że na składowisku jest ponad 25 tysięcy ton (około 25.267,4 tony) odpadów, zgromadzonych na powierzchni 5.807 m². Warto jednak zaznaczyć, że są to odpady zmieszane, więc zarówno niebezpieczne, jak i neutralne (komunikat wymienia materiały mineralne).
Pozyskanie środków to dopiero pierwszy etap na drodze do usunięcia składowiska. Teraz konieczne będą: przeprowadzenie procedury przetargowej, podpisanie umowy z wyłonionym wykonawcą prac, oraz roboty zasadnicze, monitorowanie przez odpowiednie służby.

Niezwłocznie, czyli… za cztery lata
Przypomnijmy, że problem nielegalnego składowiska odpadów na terenach należących do PKP powstał w 2014 roku. Wówczas firma »Rekult«, której nazwa sugerować mogłaby działania ukierunkowane na rekultywację terenu, zwiozła na obszar dzierżawiony od kolei tysiące ton odpadów. Kiedy sprawę ujawniono rok później, pojawiły się bardzo poważne obawy o bezpieczeństwo wód gruntowych pod tym terenem, które to służą do zasilania okolic w wodę pitną. Po badaniach okazało się, że podziemne zasoby są bezpieczne i chyba ten fakt przyczynił się do tego, iż przez 11 kolejnych lat niewiele się na składowisku wydarzyło, pomijając prace porządkowe i zabezpieczające mniejszej skali.
„Starania o pozyskanie dofinansowania działań związanych z usunięciem i unieszkodliwieniem odpadów zdeponowanych na rozpatrywanym terenie RDOŚ w Katowicach podejmuje od momentu wydania w 2022 roku decyzji w sprawie niezwłocznego usunięcia odpadów zdeponowanych w miejscu do tego nieprzeznaczonym ze względu na zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub środowiska. Decyzja ta określa zakres i termin udostępnienia nieruchomości, zakres i sposób przeprowadzenia działań mających na celu usunięcie odpadów oraz termin rozpoczęcia i zakończenia działań.” — czytamy w komunikacie prasowym wydanym przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Katowicach.
Jak widać, decyzja o niezwłocznym usunięciu odpadów zapadła w 2022 roku (choć problem istniał już od lat sześciu). Tymczasem prace rozpoczną się najwcześniej po zakończeniu procedur przetargowych, więc prawdopodobnie w połowie bieżącego roku. Rozpoczną się wtedy, a zakończą w roku 2027. Jak widać – termin „niezwłocznie” można rozumieć zupełnie wbrew intuicyjnemu znaczeniu.
„Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach jest organem właściwym do realizacji tego zadania zgodnie z przepisami art. 26a ustawy o odpadach. W przypadku, gdy odpady stwarzają zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi albo dla środowiska i konieczne jest ich niezwłoczne usunięcie, a ponadto znajdują się na terenach zamkniętych, właściwym organem do wydania decyzji oraz podjęcia działań polegających na usunięciu odpadów i gospodarowaniu nimi jest RDOŚ.” — czytamy dalej w komunikacie katowickiej RDOŚ.
Teren kolei, prywatna działalność, zapłaci… znów podatnik
Sprawa wysypiska pojawia się w mediach oraz komunikatach władz samorządowych przez cały ten czas. Burmistrz Sławkowa Rafał Adamczyk i Kierownik Referatu Ochrony Środowiska i Gospodarki Odpadami w Sławkowie Maksym Pięta przybliżają w skrócie historię problemu w poniższym materiale:
Wciąż jednak pozostają pytania, jak to jest, że jeden podmiot wyraźnie zaniedbuje obowiązki właścicielskie wobec swojego terenu, inny podmiot – czyli dzierżawca terenu – czerpie korzyści z nielegalnej działalności, zaś konsekwencje spadają na samorząd lokalny. Szczególnie, że właścicielem terenu jest PKP, czyli podmiot państwowy, który swoje właścicielskie obowiązki zaniedbuje w całym kraju i zdaje się zupełnie nic z tego sobie nie robić.
Obowiązek usuwania nielegalnych składowisk odpadów spoczywa na gminach. Wprowadzone w 2019 roku przepisy nakładały na samorządy lokalne obowiązek usuwania tego typu składowisk przy ich większym udziale własnym w kosztach, to jest przynajmniej 20%. To budziło zdecydowany sprzeciw samorządów, co ostatecznie doprowadziło do zmiany przepisów.
Obecnie dofinansowanie jest możliwe ze względu na nowelizację ustawy o odpadach, która weszła w życie 1 stycznia 2025 roku. Obecnie gminy mogą otrzymać dotacje celowe w wysokości do 99% kosztu całkowitego przedsięwzięcia, zaś ich wkład własny, jakiego wymagają przepisy, to co najmniej 1%. Warunkiem udziału w programie jest zapewnienie przez samorządy trwałego unieszkodliwienia składowisk po zakończeniu prac, a także podjęcie działań zmierzających do odzyskania kosztów od sprawców nielegalnego procederu.
Ten ostatni warunek bywa bardzo często trudny do spełnienia, gdyż nawet zidentyfikowanie sprawców nielegalnego zwożenia i składowania odpadów i ich ewentualne skazanie nie gwarantuje odzyskania poniesionych nakładów na sprzątanie. Wynika to z dwóch faktów:
- osoby ujęte to zazwyczaj wykonawcy, a nie organizatorzy procederu, niedysponujący wielomilionowym majątkiem, z którego można by pokryć roszczenia samorządów;
- koszt utylizacji jest zazwyczaj wielokrotnie wyższy, niż sama wartość nieruchomości, której dotyczy.
Tutaj sprawa jest o tyle skomplikowana, iż teren należy do kolei i gmina nie jest władna nań wkroczyć. Dlatego konieczne było zaangażowanie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.
Pozostaje mieć nadzieję, że właściwe podmioty będą wystarczająco zdeterminowane, by środki te odzyskać – od odpowiedzialnych za przestępstwa, ale i od posiadaczy gruntów. I oby tylko po zakończeniu tych kosztownych i długotrwałych działań sytuacja się nie powtórzyła. Będziemy wracać do sprawy.



