Restaurację »Pan Dado« przy ulicy Modrzejowskiej w Sosnowcu otwarto 30 maja tego roku. Nie pisałem o tym wówczas w przekonaniu, że otwiera się po prostu kolejna z licznych kebabowni w mieście. Zwłaszcza, że okolica nie zachęca, gdyż w tej części śródmieścia (okolice drogerii »Rossmann«) przesiadują dość osobliwie zachowujący się i wyglądający ludzie, by nie powiedzieć wprost menele. Jednak kiedyś byłem głodny i postanowiłem spróbować. Nie żałuję, do dziś jadłem tam trzykrotnie i pewnie będą kolejne wizyty.

Bliskowschodnia kuchnia w dobrym wydaniu. Pan Dado gotuje osobiście
Pierwszy raz pojawiłem się w restauracji w piątek, 3 lipca tego roku. Wyszedł do mnie mężczyzna, objaśnił jadłospis, przyjął zamówienie. Nie chciał, bym zapłacił z góry, co można odebrać jako dowód dużego zaufania do klientów z tej okolicy. Może to być też sprawa obyczajów, które dają obopólną korzyść – gość zadowolony z posiłku może chętniej dać napiwek, zaś restaurator musi starać się, by tamten był jak najbardziej zadowolony. To tylko hipoteza, ale w tym miejscu bardzo prawdopodobna.

Zamówiłem zupę z soczewicy, która
podawana jest z cytryną i grzankami z tureckiego chleba. Do tego Tombik, czyli
kanapkę z kebabem z kurczaka i herbatę po turecku. Po niedługim oczekiwaniu posiłek podała przemiła kelnerka.
Zupa smakowała mi, choć
pierwszy raz w życiu jadłem w taki sposób przyrządzoną. Zaś kanapka z kurczakiem
nie tylko bardzo estetycznie wyglądała ale i była naprawdę
smaczna.
Herbatę po turecku znam bardzo dobrze jeszcze sprzed lat z
Turcji ale i z tureckiej kawiarni w Warszawie, w której
bywam za każdym razem w drodze na pociąg. Bardzo dobra.

Za wszystko to zapłaciłem niewiarygodne 26 złotych (herbata była gratis). Obsługa nie wiedziała, że jestem dziennikarzem i że będę pisał o ich lokalu, więc to chyba normalna praktyka. Za niewielkie jak na dzisiejsze czasy pieniądze zjadłem obiad dwudaniowy z herbatą. Nie bardzo duży, ale wystarczający.
Prawdziwe tureckie śniadanie w Sosnowcu

Wróciłem na drugi dzień rano, w
sobotę. Zamówiłem nieco droższe danie, to jest tureckie
śniadanie. W jego skład wchodzą:
- menemen (jajecznica z pomidorami i papryką),
- dwa borki,
- pasta ajwar,
- oliwki (czarne i zielone),
- sałatka z pomidorów, ogórków i tureckim twarogiem,
- sos z owoców granatu,
- dżem (bardzo słodki, świetny),
- chałwa.
Herbata jest w cenie.

Dodam w tym miejscu, że wychodząc w piątek z restauracji powiedziałem, czym się zajmuję. Musiałem, gdyż chciałem zrobić zdjęcia do artykułu. Tak więc w sobotę obsługa już wiedziała że o nich napiszę. Czy w związku z tym potraktowano mnie specjalnie? Tylko trochę. Jedzenie było standardowej wielkości i równie smaczne jak dnia poprzedniego. Zapłaciłem też pełną cenę na rachunku to jest 30 złotych za tureckie śniadanie z herbatą. Chociaż chyba był bakszysz – po śniadaniu podano mi bowiem turecką kawę w zestawie z kostką rachatłukum (zwanym niekiedy lokum) i wodą z granatu, czego nie doliczono do rachunku. A ten gratisowy poczęstunek ma w karcie cenę zaledwie 7 złotych, co jest także niewiarygodnie niską ceną. Swoją drogą – wszystko znów bardzo smaczne.

Coś konkretniejszego czyli wyjście na obiad z dziewczyną
Do restauracji wróciłem w czwartek, 9 lipca wieczorem, tym razem ze swoją dziewczyną. Zamówiła kebab w trójkącie, zaś ja duży lawasz. Różnica to nie tylko kształt. Zawartość trójkąta jest podobna do kanapki, którą zamówiłem za pierwszym razem, tyle że zapakowana jest nie w bułkę a w cienki placek (przepraszam za określenie wszystkich zbulwersowanych). Lawasz także jest w placku, lecz jego smak jest o wiele bardziej orientalny. Czuć bukiet bliskowschodnich przypraw, które nie tylko smakują, ale i pachną niczym śródziemnomorski bazar. Placki są chrupiące, kurczak świeży, podobnie jak warzywa.

Aha, w każdej
kanapce (również tej pierwszego dnia) jest trochę frytek.
Zamówiliśmy także po herbacie tureckiej. Jak się okazało, gdy wypiliśmy, druga kolejka była gratis. Czy to norma czy rodzaj promocji? Trudno powiedzieć. Podejrzewam, że kiedyś się skończy, bo przecież restauracja musi na siebie zarabiać. Ale i tak cena 3 złotych za herbatę (bo taka widnieje w menu) jest niewiarygodnie niska.

Nie pamiętam, ile zapłaciliśmy tym razem za całość, ale znów nie było to dużo. W tej cenie gdzie indziej można najwyżej kupić obiad dla jednej osoby, najpewniej bez napoju.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz biuletyn informacyjny!
Skromnie, ale schludnie. I bardzo miła obsługa
Wspomniałem na początku, że sąsiedztwo jest, eufemistycznie mówiąc, średnie. Niewiele zostało z czasów, kiedy ulica Modrzejowska tętniła życiem, a wokół było mnóstwo sklepów i ich klientów. W podwórzu tej kamienicy, w której mieści się restauracja »Pan Dado« (numer 33/1), działała niegdyś legendarna »Starówka«, w której nie kończyły się kolejki, a i tak ludzie stali za jedzeniem. Dziś jest tam droższy lokal, w którym ze dwa razy jadłem i było smacznie. Ale paradoksalnie – to chyba ten nowy, turecki lokal jest najlepszym wyborem w Sosnowcu dla tych, którzy szukają dobrego i niedrogiego jedzenia.

Jeśli kebab kojarzy Wam się z niezbyt czystym miejscem i niezbyt czystą obsługą, która tymi samymi rękawiczkami nakłada jedzenie co wydaje pieniądze (jak w najpopularniejszej kebabowni w Sosnowcu i w większości pozostałych), to tu jest inaczej. Są czyste obrusy, ceramiczne talerze, metalowe sztućce, szklanki, a przede wszystkim kto inny przygotowuje posiłki niż je podaje i rozlicza zapłatę. U pana Dado (to właściciel i kucharz w jednej osobie) nie mam obaw o higienę.

Lokal jest urządzony skromnie. Ściany, drzwi i inne wyposażenie po prostu odmalowane, ewentualnie wykończone niedrogimi materiałami. Krzesła to zbieranina różnych wzorów i kolorów. Ładne, czyste obrusy. I ten wystrój, będący mieszaniną akcentów typowo polskich i bliskowschodnich i kto wie jakich jeszcze, ale z dbałością o schludność, ma swój urok.

Na ścianie wisi telewizor (nieodłączny element bliskowschodnich jadłodajni w Polsce), ale leci z niego muzyka (żadnych reklam). Podczas pierwszej i drugiej wizyty miałem déjà vu, bo to chyba było dokładnie ta sama składanka, co we wspomnianej już kawiarni w Warszawie (zawsze tam leci to samo, a byłem 7 razy). Ale podczas ostatniej wizyty u pana Dado, akurat trafiliśmy na koncert – grał Aytaç Doğan – turecki wirtuoz kanunu (instrumentu podobnego do cytry). Nie znałem wcześniej – coś wspaniałego!
Do tego ta obsługa – zarówno szeroko uśmiechnięta dziewczyna jak i bardzo grzeczny mężczyzna – sprawia, że gość czuje się tam mile widziany. Oboje mówią całkiem dobrze po polsku (a nawet piszą instrukcje na ścianach 😉)

Mam nadzieję, że lokal się utrzyma i że nie spotka go smutny los takich restauracji, jak »Czecho Grill« w Czechowicach-Dziedzicach czy »Mr. Yummy Umami« w Dąbrowie Górniczej, które upadły a były świetne. Idźcie do pana Dado – na śniadanie, obiad, kolację czy po prostu na kawę – nie pożałujecie.

Jadłospis fotografowałem na początku lipca, nie wiem, czy od tamtej pory coś się zmieniło.

Na prośbę klientów zmieniły się godziny otwarcia. Teraz czynne jest codziennie, w godzinach od 9:00 do 22:30 (nie sugerujcie się godzinami na portalu Facebook, tam jest błąd).
Pomóż nam stworzyć najlepszy portal dla Zagłębia Dąbrowskiego. Weź udział w krótkiej ankiecie – odpowiedz na pytania. Z góry dziękujemy!



