W pułapkę wpadają najczęściej nowicjusze, którzy dopiero zaczynają korzystać z jakiejś platformy sprzedażowej i jej jeszcze dobrze nie znają od strony sprzedającego (nawet jeśli wielokrotnie używali jej jako kupujący). Zdarzyło się to również… autorowi tego poniższego artykułu, choć był przekonany, że nigdy nie dałby się tak zrobić. Ale zacznijmy od przypadku 35-latki z gminy Łazy (powiat zawierciański).
Chciała pozyskać gotówkę za sprzedaż samochodu. Zamiast tego – straciła 5 tysięcy!
Policja przyjęła zawiadomienie o oszustwie w Boże Ciało, 4 czerwca 2026 roku. Kobieta wystawiła ogłoszenie o sprzedaży jej Chryslera na popularnej platformie z ogłoszeniami. Wkrótce przyszedł odzew.
W komunikacie zawierciańskiej policji czytamy, iż sprzedająca otrzymała wiadomość, że wymagana jest weryfikacja jej tożsamości. Nieświadoma, iż właśnie pada ofiarą oszustwa, kobieta postępowała zgodnie z instrukcjami zawartymi w wiadomości. Została przekierowana na stronę do złudzenia przypominającą interfejs bankowości internetowej, lecz próba logowania była nieskuteczna. Zaraz potem nadeszła informacja, iż ktoś skontaktuje się z nią telefonicznie.
Kiedy zadzwonił telefon, na ekranie pojawiła się informacja, że numer jest zastrzeżony. Męski głos w słuchawce przedstawił się jako pracownik banku i poinformował, że portal sprzedażowy zażądał od banku potwierdzenia jej tożsamości.
„Rozmówca zapewniał, że weryfikacja musi być przeprowadzona przez aplikację banku, co według niego było związane z nowym rozporządzeniem. Mężczyzna poprosił, aby sprzedająca zalogowała się do bankowości elektronicznej, a następnie wygenerowała i podała kod płatności mobilnej. Tłumaczył, że nie jest to związane z wypłatą środków, a z potwierdzeniem tożsamości. Zapewniał, że pieniądze zostaną zwrócone. Kobieta wykonała jego polecenia i potwierdziła w aplikacji transakcję. Natychmiast zauważyła, że z jej konta zniknęło prawie 5 tysięcy złotych. Wtedy też rozmówca się rozłączył, a ona zrozumiała, że została oszukana.” – napisano w komunikacie Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu.
Funkcjonariusze do zwalczania przestępczości ekonomicznej obecnie próbują ustalić sprawców, lecz pamiętać należy, że przestępcy też są sprytni i potrafią dobrze zacierać po sobie ślady.
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz biuletyn informacyjny!
Wszyscy jesteśmy mądrzy, dopóki sami nie damy się zrobić
Mechanizm opisany powyżej przypomniał mi sytuację sprzed prawie dwóch lat, kiedy sam dałem się w podobny sposób oszukać i tylko błąd uchronił mnie przed własną nieostrożnością.
Wówczas po raz pierwszy korzystałem z OLX nie jako kupujący, jak wcześniej, ale chciałem coś sprzedać. Wystawiłem ogłoszenie i jeszcze tego samego dnia przyszły dwie wiadomości o dość podobnej treści, to znaczy że towar sprzedano. Jedna z wiadomości była ewidentnym oszustwem – błędy stylistyczne i gramatyczne, nieprofesjonalny wygląd. Natomiast druga wyglądała dobrze. czyli jak się dziś często mówi – legitnie. Była tam informacja, iż jako nowy sprzedający muszę przejść proces weryfikacji. Bardzo sprytne i wiarygodne – przecież byłem właśnie nowym sprzedającym.
Weryfikacja miała dotyczyć rachunku bankowego, na które kupujący ma dokonać przelewu za zakup. Była mowa o tym, że w przypadku błędnego numeru OLX nie mogłoby gwarantować odzyskania środków. Choć oczywiście OLX tego nie pisał i nie miał z tym nic wspólnego. Powiecie, że grubymi nićmi szyte, prawda? W numerze rachunku są przecież cyfry kontrolne, więc gdyby był błędny, system natychmiast wykryłby ten błąd. Tu jednak zadziałała psychologia.
Sprzedający doznaje wyrzutu hormonów szczęścia – przychodzi informacja, że osiągnął cel (znalazł klienta na oferowany towar). I wierzy, że dopięcie wszystkiego jest na wyciągnięcie ręki. Tylko trzeba potwierdzić i już. Radość z dobrej informacji plus brak doświadczenia (wszak pierwszy raz ofiara sprzedaje) sprawiają, że człowiek robi dokładnie to, czego złodziej chce. A ponieważ wiadomość jest w skrzynce portalu (OLX) i wygląda bardzo wiarygodnie, więc niczego nieświadomy – postępuje tak, jak tam piszą. Próbuje się zalogować do banku, by – w swoim przekonaniu – potwierdzić że wszystko się zgadza. Tymczasem robiąc to – tylko przekazuje złodziejom dane niezbędne IM do zalogowania się na nasze konto, by nas następnie okraść.
Zakończyło się to wówczas szczęśliwie, gdyż… źle zapamiętałem hasło do tego rachunku i wpisywałem je w formie błędnej. Dopiero przy trzeciej próbie coś mnie tknęło, że może jest coś nie tak. Uratował mnie przypadek, gdyż rozum i ostrożność, tamtym razem, zawiodły. Co ciekawe – OLX zablokował nadawców obu wiadomości. To znaczy, że algorytmy wewnętrzne wykryły oszustów lub ktoś ich zgłosił, tylko że… zdecydowanie za późno.
Według
nieoficjalnych informacji, jakie pozyskałem swoimi kanałami,
opisany wyżej przypadek kobiety także dotyczył OLX. To znaczy, że
z podobnymi próbami oszustw portal sobie nie jest w stanie skutecznie poradzić od co najmniej dwóch lat. Szukając innych przypadków, natkniecie się w sieci na wiele podobnych
opisów. I ofiarami wcale nie są głupcy. Jeśli więc
wobec sprytu oszustów i mechanizmów naszej własnej psychiki bywamy
czasem bezbronni, pamiętajmy o tych dwóch przypadkach powyżej, ku przestrodze. Uważajcie.
Pomóż nam stworzyć najlepszy portal dla Zagłębia Dąbrowskiego. Weź udział w krótkiej ankiecie – odpowiedz na pytania. Z góry dziękujemy!