Pijany przyjechał na stację dotankować… siebie. Dwa promile to jedno, ale są jeszcze trzy… sądowe zakazy prowadzenia pojazdów
Nocne tankowanie zakończyło się awanturą, która przerodziła się w interwencje policji. I wcale nie chodziło o uzupełnienie płynów w samochodzie, a u jego kierowcy, choć tych mu wcale nie brakowało. Do zatrzymania doszło dzięki reakcji obecnych na stacji, ale nasuwa się pytanie – dlaczego pijak z trzema sądowymi zakazami prowadzenia pojazdów wciąż siada za kółko?