Komitet referendalny rozpoczął zbiórkę podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum odwoławczego Prezydenta Miasta Będzin – Łukasza Komoniewskiego – w poniedziałek, 2 marca 2026 roku. Komunikat w tej sprawie organizatorzy wysłali do mediów dziś, lecz pogłoski o nim krążyły już co najmniej od kilku tygodni.
Bizancjum, w którym nikt niczego nie konsultuje?
Manifest, jak nazwali go organizatorzy, zaczyna się od hasła: „Koniec eksperymentów. Czas na odpowiedzialność dla Będzina”. W treści możemy przeczytać, iż miasto, jako skomplikowany organizm, wymaga sprawnego zarządzania, pokory wobec faktów i szacunku do publicznych pieniędzy. Autorzy odezwy uważają, iż zamiast tego, ostatnie lata w Będzinie to decyzje, które nie służą wspólnocie, zaś starania o zorganizowanie referendum to wyraz sprzeciwu wobec tego.
„Robimy to z pełną odpowiedzialnością, wiedzeni nie z politycznej niechęci, lecz troską o fundamenty naszego miasta. Mamy prawo ocenić skuteczność obecnej władzy nie na koniec kadencji, ale wtedy, gdy błędy stają się zbyt kosztowne, by je ignorować.” – piszą organizatorzy, którzy mówią o trzech zasadach, jakie im przyświecają.
1. Priorytet dla mieszkańców
Inicjatorzy referendum uważają, że w mieście prowadzone są inwestycje niekonsultowane z mieszkańcami i niepotrzebne; według nich miasto winno rozwiązywać realne problemy, jak korki, dziurawe drogi, czy też zapewniać usługi publiczne na wysokim poziomie; jako przykład podawany jest remont drogi wojewódzkiej nr 910 i tzw. „Nerki”, które po przebudowie – generują więcej problemów, niż przed nią (na razie nie podano uzasadnienia tego zarzutu – droga jest w zarządzie województwa, nie miasta).
2. Szacunek dla wspólnego portfela
Organizatorzy przypominają, że każda złotówka wydana przez Miasto to pieniądz wypracowany przez mieszkańców; dalej oświadczają iż żądają gospodarności zamiast „bizantyjskiego stylu sprawowania władzy”; zaś jako przykład podają ceny mediów, które według nich są najwyższe w Zagłębiu; dla przykładu – koszt wywozu śmieci to 45 złotych za osobę, co według nich jest sposobem sponsorowania przez mieszkańców imprez organizowanych przez Urząd Miasta.
3. Normalność zamiast propagandy
Inicjatorzy odwołania prezydenta mówią o „pudrowaniu rzeczywistości” i zarządzaniu miastem przez media społecznościowe i dążenie do zwiększenia „słupków popularności” zamiast profesjonalizmu; mowa jest, że liczy się „tylko »Arena«”, a nie centrum i upadające lokalne firmy; autorzy zdają się mieć również żal do władz, że w jakiś sposób odpowiadają za podpaleniami
„To nie jest atak. To ratunek. Referendum to przewidziany prawem, najdojrzalszy sposób na powiedzenie ‘stop’, gdy dialog z władzą przestał istnieć. To moment, w którym przywracamy właściwą hierarchię: to urzędnik pracuje dla mieszkańca, a nie odwrotnie.” – czytamy w uzasadnieniu.
Ponadto padają zarzuty partyjniactwa (premiowanie osób związanych z Lewicą – przyp. red.), kolesiowstwa i nepotyzmu (stanowiska dla rodzin i kolegów). Według inicjatorów akcji Będzin jest zaniedbany i brudny, coraz mniej bezpieczny a drogi. Według autorów odezwy od 16 lat nie są spełniane obietnice wyborcze.
Organizatorzy referendum mówią, że chcą
„miasta, które słucha mieszkańców, uczciwego wydawania pieniędzy, bezpieczeństwa na ulicach, nowej energii i mądrego zarządzania, szacunku dla historii i prawdy, rewitalizacji i mądrych inwestycji.”
Chęć przeprowadzenia referendum została zgłoszona do odpowiednich organów wyborczych. Teraz organizatorzy muszą w stosownym czasie zebrać odpowiednią liczbę podpisów popierających ich pomysł. Odpowiedzialnymi za to są Przemysław Wojciechowski oraz Adam Szydłowski.
Jeśli
ktoś chce dowiedzieć się więcej szczegółów, znajdzie je na
stronie
internetowej.


